TANECZNYM KROKIEM PRZEZ ŻYCIE

00:39




Poznałam go przypadkowo i chyba sam facebook się do tego mocno przyczynił. Z widzenia Radka kojarzyłam – minęliśmy się x-krotnie na chodniku, czy jakimś wydarzeniu. W mniejszym mieście to normalne, mijasz co chwila te same osoby. Wiedziałam, że tańczy i w zasadzie na tamtą chwilę moja wiedza ograniczała się tylko do tej informacji. Zaczęłam Radka widywać częściej na wielu wydarzeniach, nie tylko typowo rozrywkowych. Co się z tym wiąże – poznawać bardziej i zwyczajnie łączyć kropki. Radek jest niesamowicie ambitny i zdeterminowany w tym co robi – jego taniec ogląda się z przyjemnością. Widać, że tańcem się bawi, taniec kocha i żyje nim. To chyba najlepsze co może z człowiekiem zrobić pasja – całkowicie pochłonąć. Co sama doceniam, to fakt że nie zmyka się w samym tańcu – udziela się i pomaga w wielu akcjach. Bardzo lubię ludzi z zajawką, ludzi pozytywnie nakręconych. Postanowiłam z Radkiem porozmawiać i dowiedzieć się jak wyglądała jego droga, codzienność wypełniona pasją i jak zamierza taniec w życiu wykorzystać.




Poznaliśmy się, gdy już tańczyłeś, kiedy byłeś częścią grupy tanecznej i przede wszystkim miałeś już bardzo dobrze opanowany warsztat. Ciekawi mnie – co sprawiło, że zacząłeś się interesować tańcem?

Moja przygoda z tańcem zaczęła się blisko dekadę temu podczas lokalnej imprezy zorganizowanej na zakończenie wakacji. To właśnie tam zachłysnąłem się tańcem. Z zapartym tchem w piersiach przyglądałem się popisom starszych kolegów na scenie. Nie mogłem oderwać wzroku, to było coś co od tamtej chwili zaczęło mnie kręcić. Powoli zacząłem stawiać pierwsze taneczne kroki. Pierwsze treningi były ciężkie. Breakdance i hip-hop, bo właśnie tymi rodzajami tańca zdecydowałem się zajmować, są niesamowicie trudne. Mimo że wiedziałem, co chcę zacząć robić – nie do końca wiedziałem jak. Nie zniechęciłem się i z nie zawsze pożądanym skutkiem uczyłem się, trenowałem. Początkowo inspiracją byli starsi koledzy oraz filmy z trikami w sieci. Gdy zostałem w tym na dłużej, zacząłem namawiać kolegów, żeby się dołączyli. Wiadomo, razem raźniej. Pierwszy dołączył się brat, który tak samo jak ja zachwycił się występem. Po niedługim czasie na treningach było nas kilku.



Przyszła zajawka, pierwsze zmagania z tańcem – solo. Jak wkręciłeś się do pierwszej grupy tanecznej? Ile ich było i jak je wspominasz?

Z czasem, kiedy taniec przestawał być trudny, a każdy trening był czystą przyjemnością dostałem propozycję od grupy tanecznej, która równolegle ćwiczyła w tym samym centrum kultury, żeby wziąć z nimi udział na zawodach w Toruniu. Od tamtej chwili nie tańczyłem solo. Przewinąłem się przez różne grupy taneczne, z każdej wyciągając coś nowego.

Każda grupa to nowe wyzwanie, kolejne występy i nauka nowego – razem ze znajomymi. Jakie wyzwania stawiałeś przed sobą jako tancerzem solo?

Przede wszystkim udział w zawodach, konkursach i występowanie na różnego typu imprezach – w różnych miastach, żeby móc podpatrzeć innych, którzy reprezentują różny poziom, inne style tańca, czy nawet inną energię.



W 2010 roku zdecydowałem się na udział w festiwalu „Gdańsk Dźwiga Muzę”. Od tego roku moja przygoda z tańcem Hip-Hop zaczęła się na poważnie. Wciągnąłem się w ten festiwal i uczestniczę w nim co roku. Staram się w tym czasie brać udział w jak największej ilości interesujących mnie warsztatów tanecznych, które dopasowuje pod swój styl tańca. Panele dyskusyjne – możliwość rozmowy z instruktorami zza granicy, zadawanie pytań, czy zobaczenie ich historii są dla mnie niesamowite. I oczywiście wskazówki – bardzo przydatna rzecz. A wieczorem koncerty, czyli czas na jeszcze większy relaks. Podczas jednej z edycji festiwalu zainspirował mnie światowej klasy tancerz niemieckiej grupy „Legion X” - Ben Wichert. Podczas panelu dyskusyjnego dowiedziałem się, że podobnie jak ja początkowo przyglądał się kolegom, zaczął czerpać inspiracje i stawiać pierwsze taneczne kroki. Również jak ja, wzorował się na filmikach z sieci. Dzisiaj jest na poziomie, który pozwala mu samemu tworzyć triki i być inspiracją dla innych. Mimo to wciąż udoskonala rzeczy, które potrafi. To pokazuje jak wymagającą pasją jest taniec.



Współpracowałem z olsztyńską grupą tańca, która tak naprawdę była mieszanką studentów. Uczestniczyliśmy wspólnie na pokazach w klubach. Poznałem masę ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dzisiaj i dzięki którym mogłem nabrać nowego spojrzenia na taniec.



Z czasem treningi solo, czy nawet z grupą przestały wystarczać. Stwierdziłem, że potrzebuję czegoś nowego, co uzupełni dotychczasową działalność. Postanowiłem, że muszę podnieść sobie poprzeczkę, pójść poziom wyżej. Zacząłem uczyć tańca. Zazwyczaj w moich warsztatach uczestniczą dzieci. To też dla mnie wielkie wyzwanie, głównie w dobraniu stylu tańca, kroków czy nawet przykucia uwagi. Dzieciaki są różne, często bywało tak, że po dwie, trzy osoby zainteresowały się od razu, a reszta grupy stopniowo do nas dołączała, wtedy nie było już większych problemów. Takie wyzwanie wymaga sporej pracy i cierpliwości, ale sprawia mi to frajdę, więc nie przeliczam, nie kalkuluję, a zwyczajnie bawię się tańcem razem z nimi.


Każda zajawka, wdrążanie się w temat niosą za sobą plany i marzenia związane stricte z tym, co nas kręci. Zdradzisz swoje taneczne cele?

Pracuję na to, by w przyszłości być dobrej klasy instruktorem tańca. Marze o tym, by podróżować po świecie i organizować warsztaty taneczne. I to tak naprawdę najbliższe cele. Zapewne jak już je osiągnę pojawią się nowe.

Podobny cel do tego miałem w zasadzie jakiś czas temu, były to właśnie warsztaty dla dzieciaków w moim rodzinnym mieście. Małymi kroczkami do przodu, nabierając doświadczenia przy mniejszych inicjatywach wierzę, że sięgnę po marzenia.


Zdecydowanie taniec to coś, co pozytywnie Cię nakręca, co pozwala się oderwać, zaczerpnąć oddechu oraz inspiracji. Jak żyje się z pasją? Co taniec zmienił w Twoim życiu?



Teraz każdą wolną chwilę wykorzystuję na treningi, na naukę nowych kroków, kombinacji, trików. Bez swojej pasji nie widzę życia. Nie wyobrażam sobie przestać tańczyć i bezczynnie siedzieć w domu. Taniec pozytywnie nakręca mnie do działania. Bez niego czegoś mi brakuje. Zazwyczaj odczuwam to, gdy nałożą się obowiązki i jestem zmuszony opuścić trening. Jestem aktywny, udzielam się w różnych organizacjach i pojedynczych akcjach. Dnie praktycznie spędzam poza domem łącząc różne zadania. Kiedy wchodzę na salę i zaczynam trenować, odrywam się na chwilę od problemów, zapominam o wszystkim dookoła, skupiam uwagę tylko na tańcu i cieszę się chwilą.

Moja pasja pozwoliła mi się przede wszystkim otworzyć przed ludźmi i na ludzi. Przestałem wstydzić się występów publicznych, czy krępować przy nowo poznanej osobie. Kiedyś na dyskotece podpierałem ścianę, dzisiaj wchodzę i po prostu tańczę. Dużo osób mnie kojarzy, co również dodaje pewności siebie. Taniec uczy współpracy z ludźmi, wzajemnego szacunku i pokazuje, że ciężką pracą można osiągać sukcesy nie tylko na scenie, ale i w życiu osobistym.




ZAJRZYJ DO RADKA:   facebook   youtube

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze